UWAGA: Nie zajmuję się rozprowadzaniem schematów do haftów.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Fotoksiążka

Dawno mnie tu nie było. W ogóle w blogosferze. Tak póki co musi zostać. Nie piszę, że zawieszam blogowanie, że usuwam to miejsce. Po prostu jak to bywało wcześniej- taki czas u mnie, że nie wiem kiedy znów się pojawię. Proszę Was zatem o cierpliwość i wyrozumiałość. Bo i u Was mnie nie ma...

Dzisiaj natomiast jestem tylko na minutkę i to tylko dlatego, że dostałam upomnienie, ponieważ nie wywiązałam się z pewnej sprawy...

Jakiś czas temu na blogu Joasi przeczytałam recenzję foto książki realizowanej przez firmę Saal Digital. Recenzja fajna, pomysł super. Asia dała mi cynk, że w zasadzie każdy, kto istnieje w mediach społecznościowych może podjąć się testowania takiej książki. (Przynajmniej tak było kilka tygodni temu). Pomysł tym bardziej mi się spodobał, że od kilku lat zdjęcia moich prac drukuję i ..no właśnie. Póki co chowam w pudełku. Ale w planie mam stworzenie albumu Haftów Jarzębinowych, z fajnie oprawioną okładką i moimi fotkami w środku. Ale to kiedyś. Póki co skusiłam się na przetestowanie fotoksiążki. 


Foto książkę wg własnego projektu (do projektowania ściąga się program), dostałam po kilku dniach od zamówienia. Ze względu na nietypową okładkę, którą zamówiłam czas zamówienia się wydłużył. Nietypowa, bo nie przezroczysta a twarda z imitacji drewna w kolorze (uwaga !) krecim :)


Zakład oferuje całą paletę możliwości wyboru:
- wielkości
-okładki (zwykła, twarda, z watowaniem itp)
- rodzaju stron (połysk lub mat)
-ilości stron
- układu zdjęć w książce
Wszystko w zależności co kto lubi.


Ja zdecydowałam się na książkę:

21 x 28 cm
strony wewnętrzne matowe
okładka - imitacja skóry w kolorze krecim :) <- nazwa cudo
wraz okładką to 26 stron
wartość tego fotoalbumu to 250 zł



Moje wrażenia na temat albumu:
Okładka- kolor kreci nawet mi się podoba, jakość materiału (skaj, lub coś podobnego) w dotyku miła.
Strony- mocne, solidne, na pewno nie do uszkodzenia, przez malutkie rączki, które wertowały w te i wewte :)
Jakość zdjęć- super wszystko wyraźnie widać, ale to oczywiście zależy od rozmiaru zdjęcia
Kolory- idealne, ani za jasne w stosunku do oryginalnych  fotografii ani za ciemne
Ogólne wrażenie- pozytywne. Ale zachwytów, ochów i achów brak. Miałam w ręku foto album innej firmy i jakość bardzo podobna.

Dlatego też minusem jest dla mnie cena :) Zwłaszcza kiedy chce się jeszcze pokombinować coś z okładką.
Minusem jest również dla mnie sam program do tworzenia fotoksiążki. Mało czytelny jak dla mnie i brakuje w nim czegoś w rodzaju autokorekty, np przy marginesach itp. Ktoś kto w graficznych programach jest zielony  (tak jak ja), musi się mocno skupić :) Jakieś podpowiedzi ze strony programu były by mile widziane.






Ale cieszę się, że mam taką namacalną pamiątkę moich hafciarskich poczynań w swojej biblioteczce :) 
Fajnie, że @saal.digital.polska wpadł na pomysł darmowego testowania swoich produktów.

Ciepłe uściski ślę!

P.S. 4 lata temu w kwietniu, maszerowałam w śniegu do kolan w Puszczy Niepołomickiej...


poniedziałek, 27 marca 2017

Mały Książę #1

Dziękuję Wam za życzenia zdrówka dla chłopców.  Bardzo pomalutku sytuacja się prostuje. Starszak lepiej, Młodszy zaczął dla odmiany 5 dni temu, ale na szczęście jakoś łagodniej przechodzi infekcję. Sukcesu na razie nie mogę odtrąbić, ale małą satysfakcję mam, bo jak do tej pory wszelakie ciężkie leki omijam. W tym przypadku postawiłam na cierpliwość :)

W sferze robótkowej natomiast, nie wytrzymałam- zaczęłam jedną drobinkę.
Szop jest baaaardzo pracochłonnym wzorem, do tego dość monotonnym. Haftując go muszę się skupić i wyciszyć, a to możłiwe jest tylko wieczorami, kiedy zazwyczaj padam w trakcie usypiania moich chłopców. Wróciłam więc do wzoru, w który zaopatrzyłam się prawie rok temu. Nawet materiał miałam przygotowany- dość nietypowo, bo len Belfast w kolorze starego różu :)
No i to maleństwo wielkości 86 x 139 krzyżyków sobie dziubię w ciągu dnia, między obowiązkami. I tak już ponad tydzień :D





Motyw wszystkim bardzo dobrze znany. Serca skradł wielu. Wzór opracowany na podstawie ilustracji Jamsan,a.

I dobrze, że zdecydowałam się dodać post, bo teraz widzę, że pomyliłam się w jednym kolorze! O ja gapa :) No ale tak to jest haftować przekładając Duplo jednocześnie....

Uściski ! Ja zmykam do inhalowania chłopaków 

piątek, 17 marca 2017

Szop w przebiśniegach #2

Witajcie!
Czy ktoś jeszcze podobnie jak ja leci na oparach energii w ostatnim czasie? Zimno nie odpuszcza (dzisiejszy dzień  pomijając), infekcje i inne choróbska również nie odpuszczają. Szpital u nas pełną parą, z małymi tygodniowymi przerwami... Antybiotykoterapia zalecana przez pediatrów zapętliła cała chorobową sytuację i w tym momencie  zawzięłam się i moich chłopaków próbuje na nogi stawiać naturalnymi metodami leczenia. Mocno wierzę, że w końcu się uda wzmocnić ich odporność.

W związku z powyższym szopa w przebiśniegach przybyło malutko. Ostatni raz igłę trzymałam ponad 2 tygodnie temu. Albo nawet więcej. Kawałek brzuszka szopa przybył właśnie w ciągu tygodniowej przerwy od chorowania moich dwóch Cudów Świata. 
Spacerując po lesie posadziłam przystojniaka w przebiśniegach i telefonem cyknęłam parę zdjęć. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Ale nie wiem kiedy znowu pokażę postępy, więc jest jak jest :)





Kalendarzowa wiosna już za kilka dni, więc życzę nam wszystkim temperatur 15+ :)

P.S. W najbliższym czasie zmieni się odrobinę wygląd tej strony, więc odwiedzając mnie tutaj proszę nie być zaskoczonym ;)

Uściski! 

piątek, 24 lutego 2017

Spring Witch # KONIEC

Bardzo się cieszę, że szop wywołał takie poruszenie :D Sądząc po ilości zapytań o wzór, nie tylko mnie urzekł bystrym spojrzeniem ;)
Mimo, iż przebiśniegi już się pojawiły to ja każdą wolną minutkę spędzam na stawianiu krzyżyków, licząc cichutko, że jednak posadzę gościa w kwitnącym kwieciu :)
Niewiele jednak tych minutek. Szop jest tłuściutki i ma bardzo zdrowe, lśniące futerko. A skoro lśniące to i ilość kolorów musi być konkretna. Także ten... ;)

A dzisiaj obiecane zdjęcia Wiosennej Wiedźmy. Koleżanki tej <-- klik panienki. Fotografowała się w tej samej scenerii co szop :)

Zapraszam:



Ta wersja jest zdecydowanie bez ozdobników, pewnie dlatego, że jest pierwszą z 4 wiedźmowych pór roku. Bacstitchy jej za to nie brakowało.. :) Szafirki to kolorowy zawrót głowy.



Tak jak pisałam pokazując Wiedźmę Jesienną, ta Dziewczyna dostała tę samą oprawę. Odnaleziona w piwnicy teściów stara, poobrazowa rama, którą mąż odnowił a ja pomalowałam. Uważam, że z tym haftem prezentuje się również przyzwoicie.





Dane techniczne:
wymiary: 19 cm x 28 cm
płótno: Belfast 32 ct, kolor naturalny jasny
nici DMC 34 kolorów, 3 mieszane
krzyżyki dwoma nitkami, kontury jedną i dwoma
projektantka wzoru: Katarina Gafenko
na podstawie ilustracji Julii Seliny

To tyle póki co w temacie sezonowych Wiedźm :) Zimowa czeka na dokończenie. Ale to pewnie w kolejnym sezonie.
Dziękuję, że zaglądacie.

Ściskam!


środa, 22 lutego 2017

Szop w przebiśniegach :)

Dziewczęta, z całego serca raz jeszcze dziękuję za udział w zabawie, dziękuję za cieplutkie słowa dotyczące moich zbójów dwóch :) Nieskromnie i subiektywnie rzeknę, że rzeczywiście są do zjedzenia, nie tylko jak śpią ;)

Pozostając w temacie wiosny, która tuż tuż chciałabym dzisiaj pokazać postęp pracy nad szopem siedzącym w przebiśniegach :) 
Wzór stworzyła Ekatarina Chaykovskaya. Powstał on na podstawie ilustracji Julli Seliny. Autorki rysunków Wiedźm i zwierzątek w sweterkach. Muszę przyznać, że wzory tej projektantki wzorów są zdecydowanie dokładniejsze niż te od Kateriny Gafenko (której niezmienną fanką nadal jestem) :)
Ale przez to, że wzory są dokładnym odzwierciedleniem ilustracji, są też wyjątkowo pracochłonne. Ilość kolorów, łączeń i konturów jest szalona :) Ale jak zwykle w takim przypadku efekty są super. 


Szop dzięki konturom od razu dostał mordkę i jest bardzo pocieszny i przystojny :)



Bardzo chciałabym go skończyć tej wiosny, ale to czas i moje chłopaki pokażą :)

P.S. W tle "Konik Garbusek", wydanie z 1956 roku :)



Edit: Szop ma wyglądać tak:


Uściski! :)

niedziela, 19 lutego 2017

Wyniki Candy

Mało brakowało a przegapiłabym termin upływu mojej zabawy. Kompletnie wypadłam z blogowego świata w ostatnich tygodniach. Choróbska dzieciaków nie opuszczają. Starszak jako początkujący przedszkolak łapie odporność, czyli tydzień w przedszkolu i trzy tygodnie w domu. Młodszy zaś, ząbkujący z obniżoną odpornością, mimo karmienia cycem łapie od starszaka wszystko jak leci. Nie muszę pisać, że przeziębienie u takiego malucha to nic fajnego. Skrawki wolnego czasu w ciągu dnia spędzam jako królewna, koń kowboja, pirat, wykonawca akcesoriów do zabawy, takich jak mapy, korony, lunety itp...
Zatem Wiedźma zimowa pewnie doczeka się finału kolejnej zimy :) Bo w głowie mi już wiosna! Tak bardzo jej chcę! Wczoraj pojechałam nawet na wieś  i zrobiłam zdjęcia wiosennej panience, czyli Spring Witch. Mam nadzieję niedługo pokazać ją tutaj :)
(jeśli ktoś chce, na Instagramie mała zajawka z tej sesji)

Wracając do tematu. Dzisiaj rano udało nam się rodzinnie zająć tematem candy. Mąż zawijał dzielnie karteczki, które opisałam. Chłopcom przypadło losowanie. Chęć w zabawie zdeklarowało aż 110 osób! W życiu się takiej liczby nie spodziewałam. Cieszę się bardzo! I aż serducho zapikało na ten brak czasu, bo zestaw tylko jeden... Może następnym razem.

A oto i fotorelacja:

Zebranie się komisji


Ręka losująca w ruchu, młodszy uczestnik ma całe losowanie w nosie, ponieważ oddaje się poznawaniu zaślepki do aparatu:)


I oto ta jedyna wyłoniona, widać ?


Z bliska:


Brodziszku gratulacje ! :))
Poproszę adres do wysyłki :)

Potem już były harce wśród karteczek :)


Jeszcze raz serdecznie dziękuję Wam za udział w zabawie. I do następnego!

Uściski!

piątek, 20 stycznia 2017

Czekając na wiosnę... CANDY

Dzień co raz dłuższy....do wiosny bliżej niż dalej. W marketach już można kupić hiacynty, na przełomie lutego pojawią się szafirki....już naprawdę niedługo :)
Tak sobie pomyślałam o tych niebieskich uroczych kwiatuszkach i wpadł mi do głowy pomysł, aby umilić którejś z Was oczekiwanie na wiosnę. 


Może znajdzie się ktoś chętny na ten zestaw w błękitnościach. Błękity jako symbol mijającej zimy :D
Podzielić się chcę:
 zakładką z niebieskim Muminkiem, którą zrobiłam na tę okazję. To na wypadek, gdyby ktoś chciał umilić sobie oczekiwanie na wiosnę czytaniem.


Dwa kawałki lnu Belfast 32 ct. o wielkości 35x35 cm. Jeden w kolorze, którego w Polsce chyba nie ma- niebieski vintage o numerze 5139. Kolor zbliżony do muliny DMC 800 (którym zresztą haftowany był Muminek). Drugi zaś kawałek to biel. Materiały niezbędne do spędzania wieczorów przy igle. 


A reszta to akcesoria i łakocie dla ciała :) kubeczek na coś dobrego no i puszeczka z czekoladkami :D (mój ulubiony czasoumilacz)


Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam serdecznie. Wystarczy pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału i u siebie na blogu, na pasku bocznym, umieścić powyższe zdjęcie z odnośnikiem do tego postu.
Zapisy są do 18.02 włącznie. :)


Edit: Okazuje się, że wspomniane błękitne płótno jest dostępne w Polsce :)


Zimowa Wiedźma dziękuje ogromnie za tak ciepłe przyjęcie w zimnej scenerii :)

Uściski!

niedziela, 15 stycznia 2017

Winter Witch # 2

Dzisiaj miałam okazję w końcu wybyć z domu z chłopakami na krótki spacer. Przy okazji zrobiłam zdjęcie mini postępów w hafcie Zimowej Wróżki :)


W takim tempie, to ta panienka doczeka się sesji ale w scenerii wiosennej, a nie zimowej :)



Tym razem zdecydowałam się na wyszywanie konturów zaraz po zakończeniu strony. Później co za dużo to nie zdrowo :)



Jak tak teraz patrzę, to zdjęcia bardziej artystyczne niż poglądowe :) Ale robione na szybkościach, z Tomkiem w nosidle. 

***

Dziękuję za komentarze pod ostatnią częścią mini poradnika foto. Liczę, że się przyda!
Xgalaktyka, Madzia (Mniej Słów), Ewa Gawlik - dziewczyny, to Waszymi hafcikami bez pomysłu na sesję się zajmę :) Szczegóły omówimy mailowo :)

Uściski! 

środa, 11 stycznia 2017

Jak fajnie fotografować hafty # odcinek 3 KONIEC

Ten post miał się pojawić w grudniu, ale plany planami... a życie życiem. Ostatni raz igłę miałam w ręku parę dni przed świętami. Końcówka i początek roku to niekończące się historie przeziębieniowe całej naszej czwórki. Do tego wymagający i ząbkujący (już 7 zębów jest) prawie 9 cio miesięczny bobas i ten króciutki post pisał się prawie dwa miesiące :) O dzierganiu nie wspomnę. 


Post króciutki, bo właściwie meritum tego jak fotografować fajnie hafty zostało już ujęte w dwóch poprzednich postach. Tajemnice zdradzone :) Mając ładnie przygotowany haft, robiąc aranżację zostają nam tylko techniczne aspekty zdjęcia. Poniżej w kilku słowach napiszę na jakie parametry, ustawienia w aparacie zwrócić uwagę. 
Od razu wyjaśnię, że nie będę uczyła tutaj nikogo obsługi aparatu. Każda z nas dysponuje innym sprzętem i gorąco zachęcam do poczytania instrukcji obsługi. Ja osobiście z  reguły tego nie robię :), ale odkąd poświęciłam trochę czasu na przestudiowanie mojej 200 stronicowej instrukcji, wiele spraw rozjaśniło mi się w głowie :) Zatem polecam.  Polecam również poczytanie poradników dot. fotografowania, których w sieci mnóstwo, a które fajnie tłumaczą aspekty techniczne.

A poniżej kilka punktów na które warto zwrócić uwagę zabierając się za fotografowanie.

6. KADROWANIE

Kadr, to to co widzimy patrząc przez obiektyw aparatu i to co zostanie utrwalone na zdjęciu. To od nas zależy co i jak pokażemy w kadrze. Czy będzie to cała aranżacja, czy haft z fragmentem aranżacji, czy będzie to haft w trakcie pracy na tamborku solo, bądź z parapetem, pokrętłem od kaloryfera i deską do prasowania :)



7.  OSTROŚĆ

Samego pojęcia tłumaczyć nie muszę, bo wiadomo o co chodzi. Warto natomiast zastanowić się nad tym, co chcemy pokazać na zdjęciu, co ma być w centrum, co ma zwracać uwagę. Czy chcemy uzyskać ostrość i wyraźne zdjęcie w całym kadrze, czy tylko na fragmencie. Zdjęcie powyżej ma kiepską ostrość, nie widać wyraźnie detali.  Przyczyną jest to, że zdjęcie powyżej to po prostu wycinek z innego zdjęcia. Zdjęciu powyżej brakuje również głębi ostrości, takiego efektu rozmycia, czyli tego, co w zdjęciu wydobyte jest na pierwszy plan. Najlepiej pokazuje to zdjęcie poniższe.



Pierwszy plan zdjęcia to haft i kubek, ale ostrość skierowałam na głowę łosia, dzięki czemu cała reszta jest "niewyraźna". Uwaga skupiona zatem na hafcie, ale cała rozmyta reszta dopełnia całości i ociepla zdjęcie.

8. USTAWIENIA TECHNICZNE

Studiując instrukcje obsługi Waszych sprzętów, polecam zwrócić uwagę na zagadnienia:

ISO- to czułość na światło- im wyżej ustawiona tym zdjęcie jaśniejsze.
BALANS BIELI- to bardzo ważny parametr ustawień, który pomaga odwzorować kolory na zdjęciu takimi jakie są na żywo. W różnych warunkach oświetleniowych zdjęcie będzie miało różne odcienie.  W świetle żarowym, jarzeniowym będzie inne niż na zewnątrz, czy z lampą błyskową. Ja osobiście jako amator zdaję się na ustawienia automatyczne :) (zaznaczam taką funkcję w aparacie).
EKSPOZYCJA- to z kolei ilość światła, która jest zapamiętywana przez nasz aparat. Można ją regulować; im wyższa, np +1,7 tym zdjęcie jest jaśniejsze.
PRZYSŁONA I CZAS NAŚWIETLANIA- podstawa w manualnych ustawieniach aparatu, temat szerszy, odsyłam więc do instrukcji, bądź profesjonalnych poradników.

9. EDYCJA W PROGRAMACH KOMPUTEROWCYH

Ja osobiście korzystam z programu googlowskiego - Picasa. Jest on darmowy, ma kilka fajnych funkcji, z których zdarza mi się korzystać. Do tego jest prosty w obsłudze. Ja najczęściej korzystam z:

- przycinanie zdjęć- gdy kadr nie wyszedł taki jak sobie wymyśliłam z pomocą przychodzi funkcja przytnij:



- rozjaśnianie- dzięki poręcznym suwakom możemy podglądnąć jak ulepszyć zdjęcie dodając więcej światła, redukując cienie, czy podkręcając lub obniżając temperaturę kolorów. 


- tekst, czyli podpisanie zdjęcia. Polecam szczerze ten zabieg. W sieci bardzo dużo złodziejstwa, przywłaszczania i problemów z prawami autorskimi. Prawda jest taka, że kto chce zabierze co chce z naszego bloga (treści, zdjęcia), czyli naszą pracę, ale zawsze warto odrobinę utrudnić złodziejowi zadanie, umieszczając na zdjęciu podpis. Ja korzystam z wordowskiego napisu, który wklejam jako tekst w Picasie.


Jest jeszcze jedna kwestia, którą chciałam poruszyć- mianowicie robienie zdjęć już oprawionym pracom. Ja przed sesją zdjęciową zdejmuję szybę. Dzięki temu unikam refleksów, przekłamań kolorów,odbić itp. Oczywiście można robić zdjęcia z szybą i uniknąć powyższych przeszkód. Potrzebny jest do tego jednak aparat z wymiennym obiektywem i nakładany na obiektyw filtr np.polaryzacyjny. 

No i dobrnęliśmy do końca :) Mam nadzieję, jasno i w miarę czytelnie przedstawiłam ten mini poradnik i niejednej z Was on pomoże.
Po drugiej części  z ciekawości zerknęłam na statystyki i okazało się, że nigdy wcześniej tej blog nie miał tylu tysięcy odwiedzin w jednym dniu! Bardzo mnie to cieszy :) Za co dziękuję.
Jak tylko wyjdę odrobinę na prostą z czasem, to w osobnym poście zbiorę wszystkie informacje z trzech części i wrzucę taką podręczną mini ściągę.

***

Mam też propozycję dla jednej z Was. Jeśli znajdzie się jakaś chętna osóbka, to zgłaszam się na ochotnika w kwestii wykonania całej sesji zdjęciowej haftowanej pracy lub pomocy w takiej sesji :) Jakby to miało wyglądać? Osoba chętna, która będzie chciała przyjąć moją propozycję (jeśli będzie więcej niż jedna osóbka- zrobię losowanie), po wcześniejszym uzgodnieniu ze mną terminu przesyła mi oprawioną, zagospodarowaną haftowaną pracę, a ja do dwóch tygodni wykonam tej pracy sesję zdjęciową wg mojego pomysłu. Zdjęcia w ilości sztuk 10 odeślę na płycie wraz z pracą. (Mailowo zdjęcia straciłyby na jakości). Jeśli ktoś będzie chętny, proszę o komentarz pod tym postem.
No to tyle! Uciekam pooglądać Wasze prace :)

Uściski!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...