Pigwa # 3 Koniec

22:55 Jarzębinowa 95 Komentarzy

Powstający przez 7 miesięcy, wyczekany, wymęczony, wytęskniony przeze mnie duet roku w końcu doczekał się ostatniej nitki. Długo to trwało, bardzo. Ale fajnie, że się udało. I na szczęście już przestałam targać się na prawo i lewo, motać i utyskiwać na brak czasu dla haftowania, na godzinę 20- kiedy to zamykam oczy razem z dziećmi... Cieszę się, że mimo natłoku zajęć udaje mi się choć raz w tygodniu sięgnąć po tamborek :) Bo satysfakcja, taka jak dzisiaj jest bezcenna :)
A duet martwej i żywej natury prezentuje się tak: 
To chyba najtrudniejszy mój haft do tej pory. Pokazywany w kawałkach nie sprawiał wrażenia dużego haftu. Tymczasem  rozmiary ma całkiem słuszne, bo 31 na 28 centymetrów. 
Ledwo się zmieścił na moim sesyjnym dębowym stole :)
Obraz ten nie tylko ze względu na rozmiary wysunął się na przód w moim prywatnym rankingu. Również ze względu na ilość kolorów a przede wszystkim ich łączeń i zmienności co rusz. Ta robótka w konkursie na ładne plecki nie miałaby żadnych szans ;)
Nie było tak źle natomiast z konturami, przynajmniej jeśli chodzi o pigwę. Bo jaszczurka i jej "segmentowata" budowa sprawiła, że miałam co robić :) I czas na szczegóły:
Po więcej zdjęć jaszczurki zapraszam -> tu
I kilka danych technicznych:
Quince and lizard
wzór- opracowany przez Ekatarina Volkova na podstawie obrazu Giovanny Garzoni (zdjęcie obrazu można podejrzeć -> tu)
mulina DMC 32 kolory + 31 łączeń
płótno: Murano 32, kolor antyczny zielony
rozamiar 28x31 cm
Skatowałam Was trochę zdjęciami, ale dzisiaj nie mogłam inaczej, bo moja radość z ukończenia tego haftu jest ogromna i musiałam ją po prostu uzewnętrznić! :) 
Dziękuję, że wciąż jesteście i dajecie o sobie znać! 

Uściski! 

95 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Letnie zakładki

22:37 Jarzębinowa 56 Komentarzy

Nie może być tak, że szewc bez butów chodzi....  prawda ? No to nie pasuje również, aby haftująca dziewczyna, która na swoim koncie ma kilka własnoręcznie zrobionych zakładek, sama takiej nie posiadała. Toż to nie przystoi i zły przykład daje ;) Zamarzyłam więc dla siebie zakładki w wersji letniej. Perypetii z wyborem wzoru miałam mnóstwo, bo chodziło o to, aby haft umocować na drewienku o określonych wymiarach. W końcu zrobiłam dwie wersje :) Obydwie baaardzo mi się podobają :) 
Napis na niej głosi: good vibes only, czyli tylko dobre wibracje :)
Druga z zakładek zdecydowanie w cieplejszych kolorach.
A ponieważ rzadko zdarza mi się czytać dwie książki na raz, to zakładkę z mimozą zostawiłam sobie, a tę z przesłaniem pozytywnych emocji podarowałam. Mam nadzieję, że będzie służyć :)

Bardzo przepraszam za jakość zdjęć. Robione telefonem. To kolejny raz, kiedy zbieram się z klamotami, żeby jakieś zdjęcia zrobić i finalnie okazuje się na miejscu, że albo aparatu nie wzięłam, albo karty, albo bateria wyczerpana...
***
Mały Książę zachwycony pięknymi słowami. Dziękuję! :)
Mam również ogłoszenie. Kojarzycie wisiorek ze zdjęć w poprzednim poście? Ten z angielskim cytatem z Małego Księcia? Przez zupełny przypadek (tak to jest jak się nie czyta całego ogłoszenia sprzedaży), stałam się właścicielką 3 takich samych wisiorków. Jeśli więc, któraś z Was lubi takie ozdoby (uprzedzam, że żadne to szlachetne metale) i chciałaby takie cudo to niech da znać w komentarzu. Oddam 2 za darmo. :)

Uściski!

56 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Mały Książę- Koniec

22:42 Jarzębinowa 102 Komentarzy

"A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobre widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
"Przyjaźń poznaje się po tym, że nic nie może jej zawieść, a prawdziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć."

Pamiętacie te i wiele innych cytatów z "Małego Księcia" autorstwa Antoine'a de Saint Exupery'ego? Przyznaję, że od czasów matury (kiedy to pisałam wypracowanie w oparciu o tę lekturę), jego treść i mądre przesłania wyparowały z mojej głowy. Którejś nocy, przez zupełny przypadek trafiłam ponownie na tę książkę i pochłonęłam ją raz dwa. Okazało się, że spojrzenie dziewiętnastolatki różni się nieco od spojrzenia trzydziestokilkulatki :)

Słowa nabrały innego, głębszego znaczenia. Dosadnego. I bardzo, bardzo aktualnego w tzw. dzisiejszych czasach. 
"Ludzie?(...)Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni- to im bardzo przeszkadza."
"Ludzie....wpadają w wartki prąd czasu, nie pamiętając już, czego szukają. Machając gorączkowo rękami, kręcąc się w kółko... To nie ma sensu."


Cieszę się, że wyhaftowałam sobie swojego Małego Księcia. Kiedyś obrazek ten powieszę w swoim hafciarskim kąciku, w naszym przyszłym"męskim domu" (różowy kolor płótna jak znalazł) ;) i będzie mi przypominał o tym i owym...




A na koniec żeby nie było tak patetycznie jeszcze jeden cytat: "Śmiech jest dla życia jak studnia na pustyni."
Pamiętajmy o tym ! :)

Uściski! 

102 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Błękity

22:07 Jarzębinowa 38 Komentarzy

Kochane dziewczyny! Serdecznie dziękuję za te piękne słowa pod notatką o listku paproci :) ....nie wiem w zasadzie co napisać, bo nie spodziewałam się tak pozytywnego odbioru koszulki prezentowanej na żywym organizmie :) Bardzo chciałam nadać zdjęciom odrobinę magii i tajemniczości, ale zważywszy na okoliczności jakie miały miejsce podczas robienia zdjęć (atakujące komary,  zniecierpliwiony mąż opędzający się od strzyżaków, moi synowie dookoła, mający zupełnie odmienną wizję aranżacji, tego gdzie co ma stać i wyjadający jeżynki z kubeczka,...) no nie sądziłam, że się to uda. A jednak.. :)
A dzisiaj błękity.
Bigiel czyli zapięcie do portfelika kupiłam szmat czasu temu. Kompletnie o nim zapomniałam. Do czasu kiedy Anna Maria S zaprezentowała kilka wyhaftowanych, własnoręcznie uszytych portmonetek - tutaj przykładowa <klik. Zainspirowana jej pracami, kilka tygodni temu spróbowałam i ja swoich sił :)
Z jednej strony portfelika znalazł się haft z kluczem, a z z drugiej wstawka z maleńkimi heksagonami. 
Pozostając w temacie kluczy, dorzuciłam zawieszkę kluczyka, co widać na zdjęciach. Potem ją ściągnęłam, bo po pierwsze stwierdziłam, że co za dużo to niezdrowo, po drugie przeszkadzała mi w zamykaniu.
Do środka wszyłam podszewkę w kolorach pasujących do całości- niebieską łączkę. 
Wyszło troszkę krzywo, tu i ówdzie pasowałoby poprawić, ale ponieważ to moja pierwsza praca z biglem, to nie kłócę się ze sobą :) Po prostu następnym razem bardziej się przyłożę. Bo moja wyobraźnia podpowiada mi przepiękną, własnoręcznie zrobioną i ozdobioną haftem torebkę typu listonoszka...

Uściski! :)

38 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Paprotka

16:57 Jarzębinowa 89 Komentarzy

Uwielbiam zapach lasu, działa uspokajająco, kojąco i relaksująco. Kilka godzin w wolny weekend w lesie pozwala odetchnąć po tygodniu szaleństwa, biegu... 
Kilka lat temu kupiłam arkusz kanwy rozpuszczalnej. Kawałeczek zużyłam do wyhaftowania motywu poroża na woreczku myśliwskim <- klik
 Natomiast nie miałam pomysłu jak wykorzystać resztę. Ostatnio robiłam przegląd szafy i trafiłam na biały t-shirt. Smutny taki, wyciągnięty tu i tam, ciut za duży. Postanowiłam go ożywić. I tak powstała nowa, leśna wersja podkoszulka. 
Motyw listka paprotki znaleziony w sieci. Wielkość haftu to 13x6 cm. Taki akurat. Chociaż gdybym była cierpliwa i miała więcej czasu to wyhaftowałabym jeszcze jeden albo dwa takie listki na tej koszulce, bo miejsca sporo ;) 
Podoba mi się to nowe wdzianko :)
***
Cieszę się, że mogłam się tu dzisiaj zjawić :)

Uściski!

89 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Pigwa # 2

22:07 Jarzębinowa 65 Komentarzy

Ale hula wiatr tu ostatnio, oj hula! :) Spojrzałam na datę ostatniego wpisu- początek maja...pięknie ;)

W zasadzie tytuł postu powinien brzmieć: jaszczurka, albo pigwa i jej towarzysz(ka). 
Bo dzisiaj w końcu prezentuję kompana pigwy.



 Oto zwinka. Chyba pan zwinka, bo skłaniam się bardziej w stronę twierdzenia, iż jest to pan jaszczur. Przemawiają za tym barwy zwierza. Samice tego gatunku jaszczurek są zdecydowanie mniej barwne. Ale z drugiej strony internety piszą, że panie zwinki  zazwyczaj mają kremowe, jasne brzuszki co i na załączonych zdjęciach widać...więc....na dwoje babka wróżyła :) Kwestie płci gada pozostawiam zatem biologom.

Wyhaftowana jaszczurka ma 28 cm długości, więc niemal tyle samo co prawdziwa. Na żywo te zwierzątka można często spotkać, bo są dość popularne. Ostatnio nawet synek trzymał jedną w dłoni. A ja sama, kilka lat temu miałam okazję sfotografować w Bieszczadach tego gada, jedzącego dżdżownicę.... :) Zdjęcie z serii National Geographic- przepiękne, ale budzące skrajne odczucia estetyczne, więc postanowiłam go tutaj nie upubliczniać :)

Prawda, że ciekawe towarzystwo dla pigwy ? :)
Myślę, że kolejny wpis o tym obrazku będzie ostatnim. Zostały do wyhaftowania liście i kontury na nich oraz na owocu.
Tymczasem życzę Wam cudownego, ciepłego lata i udanych resetów na urlopach :)

Uściski!

65 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Szop w przebiśniegach # 3

12:36 Jarzębinowa 58 Komentarzy

Muszę przyznać, że uśmiecham się na myśl, o kolejnej odsłonie pigwy...no pigwy i jej towarzysza :) Wiem, że ten wzór jest dość nietypowy i przyznaję, że może wywoływać mieszane uczucia. Ale dzisiaj nie o pigwie. Dzisiaj o praczu. Szopa przybyło malutko od ostatniego razu, ale chcę pokazać jaki tłuściutki z niego zwierzak. (czyt. spory obrazek do wyszywania).


Ogon puszysty dumnie prezentuje :)



Dłubaniny sporo, ale pozytywna mordka zwierzaka rozwesela :)

***
Witam Was na odświeżonej nieco stronie. Jeszcze nie wszystko gotowe, nie wszystko działa, ale pomalutku będzie :) Mam ogromną nadzieję, że nowa odsłona Haftów Jarzębinowych przypadnie Wam do gustu :)

Życzę Wam słoneczka. Uściski!

58 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Pigwa # 1

19:02 Jarzębinowa 68 Komentarzy

Tytuł tajemniczo brzmiący, ale tak naprawdę bardzo oczywisty :) Pigwa to po prostu pigwa :) 
Jak zobaczyłam wzór to chodziłam koło niego i chodziłam i krążyłam i dumałam. Wzór mi się szalenie podobał, ale nie do końca byłam przekonana. Pigwa owoc nietypowy, pyszna w nalewkach. Jak podają internety w starożytnej Grecji uważany za symbol powodzenia w małżeństwie, szczęścia i płodności. Ponoć najstarszy owoc, starszy nawet niż poczciwe jabłuszko. W religii uważana za "rajskie lub złote jabłko" symbolizuje Zmartwychwstanie Chrystusa. Jak widzicie same pozytywne skojarzenia. 


 Wzór więc kupiłam i zaczęłam się przyglądać bliżej temu nietypowemu obrazkowi. Okazało się, że autorka wzoru opracowała go na powstanie obrazu Giovanny Garzoni, włoskiej barokowej malarki. W jej dorobku jest mnóstwo obrazów, bardzo realistycznie pokazujących martwą naturę, robaczki, chrząszcze, jaszczurki i inne żyjątka. 
No i klamka zapadła. Zobaczyłam ten oryginalny, mający coś w sobie wyhaftowany obraz w salonie, na ceglanej ścianie, tuż na przeciwko kominka :) 
Haftowana pigwa oczywiście nie będzie sama na obrazie. Ale nie zdradzę, co pojawi się obok niej. Za jakiś czas pewnie znowu się pojawię i pokażę postępy. A niecierpliwi mogą zasięgnąć oka w Wikipedii :) 



Z danych technicznych, to muszę powiedzieć, że i tu jak to u rosyjskich projektantek bywa, znaleźć można feerię kolorów. A osiągnięta ona zostanie dzięki 32 kolorom muliny i 31 łączeniom dwóch kolorów.... Ale zapewniam, że wyhaftowany obrazek niczym nie będzie odstawał od tego namalowanego :)
Aaa...i po raz pierwszy haftuję na tkaninie Murano. I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :) 
Po więcej informacji o tym i innych materiałach odsyłam do naszej Hafciarskiej Encyklopedii u Chagi :)


Dziękuję, że wciąż jesteście, mimo, że mnie tak mało...

Uściski!

68 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Fotoksiążka

13:43 Jarzębinowa 34 Komentarzy

Dawno mnie tu nie było. W ogóle w blogosferze. Tak póki co musi zostać. Nie piszę, że zawieszam blogowanie, że usuwam to miejsce. Po prostu jak to bywało wcześniej- taki czas u mnie, że nie wiem kiedy znów się pojawię. Proszę Was zatem o cierpliwość i wyrozumiałość. Bo i u Was mnie nie ma...

Dzisiaj natomiast jestem tylko na minutkę i to tylko dlatego, że dostałam upomnienie, ponieważ nie wywiązałam się z pewnej sprawy...

Jakiś czas temu na blogu Joasi przeczytałam recenzję foto książki realizowanej przez firmę Saal Digital. Recenzja fajna, pomysł super. Asia dała mi cynk, że w zasadzie każdy, kto istnieje w mediach społecznościowych może podjąć się testowania takiej książki. (Przynajmniej tak było kilka tygodni temu). Pomysł tym bardziej mi się spodobał, że od kilku lat zdjęcia moich prac drukuję i ..no właśnie. Póki co chowam w pudełku. Ale w planie mam stworzenie albumu Haftów Jarzębinowych, z fajnie oprawioną okładką i moimi fotkami w środku. Ale to kiedyś. Póki co skusiłam się na przetestowanie fotoksiążki. 


Foto książkę wg własnego projektu (do projektowania ściąga się program), dostałam po kilku dniach od zamówienia. Ze względu na nietypową okładkę, którą zamówiłam czas zamówienia się wydłużył. Nietypowa, bo nie przezroczysta a twarda z imitacji drewna w kolorze (uwaga !) krecim :)


Zakład oferuje całą paletę możliwości wyboru:
- wielkości
-okładki (zwykła, twarda, z watowaniem itp)
- rodzaju stron (połysk lub mat)
-ilości stron
- układu zdjęć w książce
Wszystko w zależności co kto lubi.


Ja zdecydowałam się na książkę:

21 x 28 cm
strony wewnętrzne matowe
okładka - imitacja skóry w kolorze krecim :) <- nazwa cudo
wraz okładką to 26 stron
wartość tego fotoalbumu to 250 zł



Moje wrażenia na temat albumu:
Okładka- kolor kreci nawet mi się podoba, jakość materiału (skaj, lub coś podobnego) w dotyku miła.
Strony- mocne, solidne, na pewno nie do uszkodzenia, przez malutkie rączki, które wertowały w te i wewte :)
Jakość zdjęć- super wszystko wyraźnie widać, ale to oczywiście zależy od rozmiaru zdjęcia
Kolory- idealne, ani za jasne w stosunku do oryginalnych  fotografii ani za ciemne
Ogólne wrażenie- pozytywne. Ale zachwytów, ochów i achów brak. Miałam w ręku foto album innej firmy i jakość bardzo podobna.

Dlatego też minusem jest dla mnie cena :) Zwłaszcza kiedy chce się jeszcze pokombinować coś z okładką.
Minusem jest również dla mnie sam program do tworzenia fotoksiążki. Mało czytelny jak dla mnie i brakuje w nim czegoś w rodzaju autokorekty, np przy marginesach itp. Ktoś kto w graficznych programach jest zielony  (tak jak ja), musi się mocno skupić :) Jakieś podpowiedzi ze strony programu były by mile widziane.






Ale cieszę się, że mam taką namacalną pamiątkę moich hafciarskich poczynań w swojej biblioteczce :) 
Fajnie, że @saal.digital.polska wpadł na pomysł darmowego testowania swoich produktów.

Ciepłe uściski ślę!

P.S. 4 lata temu w kwietniu, maszerowałam w śniegu do kolan w Puszczy Niepołomickiej...


34 komentarze:

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...