Little Christmas Elves # 1 testowanie wzoru Chagi

Mikołaj, Gwiazdor, Aniołek i reszta ekipy roznoszącej prezenty raz w roku ma teraz labę. W styczniu i lutym- sezonie ogórkowym chłopaki odpoczywają, a w tym czasie małe pracowite elfy, dzielnie reperują im ubranka. Właśnie takiego elfa spotkała Chaga <-klik na jednej z ilustracji J.B. Monge. To ten sam ilustrator, który stworzył rysunki do większości wzorów Nimue, czyli np.zimorodka, sikorek czy zająca. 
I ja dostąpiłam zaszczytu przetestowania gotowego wzoru tego uroczego elfa z krótkimi nóżkami :D Ago dzięki :)
Jako, że elfy i inne magiczne stworzonka uwielbiam haftować, a dawno niczego uszo-elfiego u mnie  nie było, porzuciłam wszystko inne i tak oto wyłoniła się głowa z tułowiem.
Wzór nie jest duży, ma 114 na 95 krzyżyków, ale jest całkiem pracochłonny. Jak widać poniżej na oryginalnej ilustracji, obrazek ma dość dużo detali, drobnych elementów które na pewno projektantce sprawy nie ułatwiały.
W związku z taką szczegółową drobnicą, w schemacie pojawiają się małe, ćwierć i tzw. chude krzyżyki. Ale dzięki temu, po dodaniu konturów wyszywany obrazek nabiera efektu niemal realnej ilustracji. Dlatego też backstiche staram się wyszywać na bieżąco :)
źródło zdjęcia<-klik
Prawda, że rozczula ? Szczególnie, że to facet z igłą w ręce ;)
Do następnego!
Uściski!

Winter Witch # koniec

Have a magic winter! Oj jak bardzo chciałabym wykrzyczeć te słowa, widząc za oknem biały puch. Końcem listopada, kiedy zabieliły się na moment moje okolice, byłam pełna nadziei na to, że Święta Bożego Narodzenia będą białe i mroźne. Takie jak kiedyś. Cóż...Pewnie lato będzie krótkie (tfu, tfu)
Postanowiłam więc nie czekać na prawdziwą zimę, aby podkreślić urodę i klimat obrazka. Klimat, bo jest na nim prawie wszystko co tygrysy zimową porą lubią najbardziej; są książki, robótki, herbatka, łakocie a nawet Mruczanda w postaci kocurków. Dość długo trwała praca nad tym haftem, bo w międzyczasie wskakiwały inne bardzo ważne rzeczy na tamborek, aż w końcu nadeszło lato i nie po drodze było mi z haftowaniem śnieżku. Dopiero tej jesieni wróciłam do niego ponownie.
Haft do najprostszych nie należał, chociaż nie było w nim ani ćwierć krzyżyków, ani petitków, ani innych udziwnień, ale mnogość kolorów spora i podobnie jak w przypadku Wiedźmy Wiosennej (klik) jak i Wiedźmy Jesiennej (klik) ilość konturów była niemała. 
Sporo było przyszywania koralików, w czym kompletnie nie mam wprawy i średnio to lubię. I zupełnie średnio mi to wychodzi. Miałam nawet niecny plan zastąpić czerwone koraliki supełkami, ale grona jednak nie wyglądałyby tak dostojnie jak teraz :) Zostało więc jak w oryginale i jest jak jest ;)
Obrazek dostał ramę, w którą ubrane były również dwie poprzednie Wiedźmy. Jak wspominałam kiedyś, panienki zmieniać się będą sezonowo na ścianie, z racji braku wystarczającej ilości ścian :) A sama rama do tych trzech haftów pasuje idealnie.
Z serii 4 Wiedźm rysowanych przez Julię Selinę a przerobionych na wzory przez Ekatarinę Gafenko, została mi do wyhaftowania tylko Letnia Panna. Wzór pojawił się końcem sierpnia, ale póki co nie zdecydowałam jeszcze czy go wyhaftować czy nie :) Być może bliżej lata się skuszę.. kto wie..
Dane techniczne:
materiał: len belfast 32 ct, kolor naturalny
nici Dmc (45 kolorów) i koraliki Mill Hill
wymiary gotowego haftu: 27 x 20 cm
***
Mam nadzieję, że Święta mijają Wam w pięknej rodzinnej atmosferze. Z tego miejsca chcę bardzo podziękować za wszystkie życzenia i cudowne kartki Basi, Ani i Asi :) <3 Dziękuję Dziewczyny.

A w związku z nadchodzącym Nowym Rokiem, życzę Wam kochani, wszystkiego co najlepsze. Samych dobrych dni.
Uściski!



Miś Pilot # Koniec

Nie lubię monotonni na blogu. Lubię wymiennie pokazywać nad czym pracuję, lub co skończyłam. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :)  
W najbliższym czasie chciałam pokazać Wam ukończoną Zimową Wiedźmę. Ale uparła się baba (czyli ja), że zdjęcia zrobi ze śniegiem. No właśnie... Ja śnieżku dawno nie widziałam i z tego co wiem jeszcze mogę troszkę poczekać. W związku z czym dzisiaj monotonnie (i nieświątecznie), bo znów Miś Antek, za to ukończony :) 
Praca nad tym haftem trwała bardzo krótko, bo w zaledwie kilka wieczorów... a raczej nocy. Haftowałam go na płótnie Linda w kolorze perłowoszarym. Fajnie się komponuje ze stonowanymi kolorami Miśka. Wymiary to około 11 na 21 cm. Obrazek już wisi nad łóżkami Chłopców.
Aby zrobić jako takie zdjęcia w domu, rozłożyłam się z tłem fotograficznym w dużym pokoju przed oknem. A skoro tło, to i dzieci na nim. A skoro dzieci, to akcja musiała być szybka no i oczywiście chłopcy musieli zostać również sfotografowani :)
Zrobiłam około 260 zdjęć, z czego około 60 to zdjęcia Miśka, reszta moich Chłopców.  I tylko na jednym jedynym zdjęciu udało się, że te moje Cudy patrzyły w jedną stronę i nie uciekały z kadru :)
I tym retro akcentem żegnam się z Wami życząc spokojnego tygodnia. Pamiętajcie, że okna i kurze nie są ważne :)
Uściski!


Miś Pilot # 1

To była krótka piłka. Najpierw zobaczyłam ilustrację tego Miśka. Potem znalazłam osobę, która zaczęła projektować wzór. Zapisałam się oczywiście od razu na przedsprzedaż i po kilku dniach już miałam schemat wydrukowany :)
Nie miałam dylematów. Zostawiłam wszystkie zaległości, nad którymi mozolnie pracowałam. Po prostu musiałam go wyszyć :)
 W obrazku tym zauroczyło mnie wszystko. Przede wszystkim sam Miś, jego czapka, samolot pod pachą (jeszcze go nie widać) cały strój no i kolory!  Są obłędnie pastelowe, stonowane i idealnie ze sobą współgrają. Haft oczywiście powstaje z zamysłem powieszenia go w pokoju moich Chłopców :)
 A Wam jak się podoba Retro Miś Pilot ? :)

Uściski! 

Motyl

Orkan Grześ ostatnio tak poszalał, że zmiótł z drzew prawie wszystkie liście. Żal mi się zrobiło, bo o ile jesiennych temperatur i słot nie lubię, o tyle kolory bardzo. Widząc tak ogołocone gałęzie uświadomiłam sobie, że zima się zbliża i jeszcze bardziej zachciało mi się wpełznąć pod kołderkę i przeczekać do marca. No...do lutego ewentualnie :) 
Chcąc zatrzymać odrobinę jesiennych kolorów sięgnęłam po wzór, który zachomikowany miałam już od dawna. Wiedziałam, że wykorzystam go na zakupioną kilka lat temu (!?) drewnianą podkładkę pod notes/karteczki. Motyw pięknego motyla zmieścił się tak akurat :)
Górę drewnianej deseczki okleiłam lnem kupionym w markecie, dół deseczki kawałkiem bawełny w kratkę, jako ozdobniki wykorzystałam resztki sznurka jutowego i rzemyka, tył natomiast zakryłam podklejając go szarym papierem. Motyw motyla wyhaftowanego na lnie Belfast przykleiłam do cienkiej tekturki a tą taśmą dwustronną do deseczki. Uff :)szczegóły techniczne:
drewniana podkładka
len naturalny z marketu
bawełna
resztki sznurka i rzemienia
klej, szary papier
wymiary: 30x15 cm
haft: len Belfast 32, kolor naturalny, nici DMC
darmowy wzór zaprojektowany i udostępniony przez Katerinę Seryogina
wymiary haftu: 11x12 cm

Natomiast robiąc po raz drugi taka zakładkę, wiem, że podkradnę pomysł Justynie-Promykowi, która nie dalej jak wczoraj również zaprezentowała wykonaną przez siebie podkładkę :) Do przymocowania poszczególnych części wykorzystała...magnes! Tak proste a tak funkcjonalne! Ja użyłam kleju i gwoździka :D

A korzystając z fajnego tematu wyzwania w Szufladzie, dorzucam się i ja :)
Zabawa kolorem- wyzwanie w szufladzie

Uściski! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...