Zmagania ślepotek, czyli recenzja lupy

18:15 Jarzębinowa 34 Komentarzy

Sokolego wzroku to ja nigdy niestety nie miałam. Jednak w dobie soczewek kontaktowych zupełnie mi to nie przeszkadzało. Zaczęło jednak, kiedy skusiłam się na haftowanie na lnie. Oczy musiałam bardzo wysilać, żeby trafić w odpowiedni splot. Jestem krótkowidzem (-5,0 d), ale weszłam w wiek, w którym do tej wady dołączyła dalekowzroczność. Tzn, nadal potrzebuję szkieł na widzenie w dal, ale przydałyby się również takie na patrzenie z bliska. Do tej pory wyszywając na lnie wyszywałam najczęściej bez okularów. Ale kto ma tak dużą wadę wie, że wygodne to nie było: patrzenie na tkaninę i spoglądanie na schemat, którego zwyczajnie już nie widziałam :) Do tego boląca szyja.

Wymarzoną lupkę dostałam a jakże. Przy rozpakowywaniu jej, euforia sięgnęła zenitu i ...... równie szybko zaczęła spadać...


Odniosłam wrażenie, że to nie było to czego oczekiwałam. 
Ale zrobiłam kilka podejść i okazało się, że jej użyteczność zależna była od ustawienia lupki. 
Na początku ustawiałam ją zbyt wysoko, przez co różnica między tym co obok szkiełka, a tym co pod szkiełkiem była znacząca i jako na całość patrzyło się źle. 
Dopiero jak lupę obniżyłam okazało się, że ja bez niej pracować już nie mogę!  :)) Ustawiłam ją w taki sposób, aby nie przeszkadzała we wbijaniu igły- a więc pod kątem i na tyle nisko, aby spoglądało się na tkaninę bez dyskomfortu.
Generalnie uważam, że ustawienie zależy od tego kto jaką wadę wzroku ma i jest czysto subiektywne. 



I jeszcze kilka uwag:
1.  Gdyby szkiełko było większe było by zdecydowanie lepiej, ale wtedy ustawiona tak nisko, powodowałaby, że mam problem z wbiciem igły- takie duże szkiełko zdecydowanie by przeszkadzało.
2. Druga sprawa- lampka. Ja akurat jej potrzebuję, bo wyszywam w pokoju, w którym śpi dzidziuś, więc nie używam pełnego światła. Ale uważam, że bez niej można by było się spokojnie obejść a lupka byłaby zdecydowanie lżejsza. (Moja i tak nie jest ciężka i spokojnie przymocowana do małego tamborka utrzymuje się)
To chyba tyle z wrażeń:) Lupkę z czystym sumieniem polecam.

Mam nadzieję, że pomogłam innym ślepotkom tą mini recenzją :)

Ściskam!




Powiązane:

34 komentarze:

  1. Dzięki Ci bardzo za te informacje (pierwsze w mailu) Aguś - bardzo mi pompgłaś i ... będę próbować - inaczej nic nie będzie z haftowania na lnie :))
    pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaopatrzyłam się w tradycyjną z dość sporym szkłem, więc nie mam takich doświadczeń! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że opisałaś wrażenia z użytkowania lupki :) Ja zastanawiam się nad jej kupnem, ale jeszcze nie jestem całkowicie do niej przekonana. Teraz będzie mi trochę łatwiej podjąć decyzję:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pewnych zakupów trzeba dojrzeć:) gdyby nie mój małżonek, to pewnie myślałabym dalej! :)

      Usuń
  4. No ja se z tymi lupkami dałam spokój he he :) kiedys i tak oslepnę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lunka, nawet nie gadaj tylko marchewkę jedz jak już lupki olałaś :)

      Usuń
  5. Ja na szczęście jeszcze nie potrzebuję :) Fajna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh..zazdroszczę... dbaj o oczka i nie czytaj po ciemku ;)

      Usuń
  6. Poszukaj w Lidlu, kupiłam gołą lupkę. Jestem zadowolona ale choruję na taką wypasioną o szerokości ok. 19 cm. Też mam - 5. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  7. I dziękuję za recenzję. Najważniejsze, że pomaga w haftowaniu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki :))) Chyba się też zdecyduję :))

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo praktyczna recenzja ... taka lupka dala by mozliwosc haftowania na bardzo drobnych matrialach a o tym wczesniej nie pomyslalam ... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze się przyda:) Uściski ślę :)

      Usuń
  10. Na szczęście mam sokoli wzrok, ale to bardzo praktyczna recenzja. Jak widzę masz już spory kawałek haftu:-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, zdrowe oczka to skarb! Dbaj o nie! A hafciku jeszcze troszkę przybyło, ale póki co przerwa. Piotruś daje czadu ostatnio. Śpi tylko ze mną, w nocy się budzi, w dzień jojcy.. :) Ząbki rosną :))

      Usuń
  11. Ja też mam -5 ale na szczęście jeszcze widzę :) Ale lupę też mam w razie niedowidzenia - tylko moją zakłada się na szyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo...o takich nie słyszałam. I zadowolona jesteś? Ją się trzyma, czy jest na jakimś stojaku?

      Usuń
  12. Super, że napisałaś jak Ci się pracuje z lupą. Kiedyś sporo siedziałam z lupą, ale taką laboratoryjną, liczyłam jaja i larwy rozkruszka hiacyntowego - ale z perspektywy czasu myślę, że wolałabym taką do haftu i innych robótek ;o)
    Swoją drogą, do tej pory uważałam, że haft krzyżykowy to kolorowa (często kiczowato drukowana) kanwa. Zupełnie mi to nie pasowało. Okazuje się, że haft krzyżykowy może być piękny!
    Może zgłoszę się do Ciebie na lekcje!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha - ha, znam ten ból, kilka lat temu pracowała jako "robaczek" czyli pani od wyszukiwania maleńkich szkodników na liściach i z lupką patrzyłam czy to pożyteczny roztocz czy paskudny przędzior.

      Usuń
  13. Małgosia, fujj.. :)))) Larwy... brrr
    Co do haftu- ja wiem o czym piszesz! Te drukowane kanwy faktycznie sprawiają wrażenie "kwadratowych" i topornych. Na samym początku skusiłam się raz i praca leży gdzieś na dnie szafy. Zdecydowanie piękniejsze są hafty liczone i wyszywane na gładkim materiale.
    Jak tylko Piotruś się wykuruje i zębiska mu wyjdą to ja chętnie na spotkanie robótkowe z Tobą się pisze! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Całe szczęście nie mam problemów ze wzrokiem i nie potrzebuję takiego sprzętu. Jednak miałam okazję używać samej lampki na klips i była bardzo niewygodna pod każdym względem: marne światło, ciężka do trzymanego w ręku tamborka i przeszkadzała mi przy hafcie. Korzystam teraz z lampy przykręcanej z ruchomym ramieniem i jestem zachwycona. Widziałam na tej samej zasadzie lupy na takim ramieniu i może taki sprzęt lepiej sprawdziłby się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sprzęcik akurat jest bardzo lekki. Ja używam naprawdę małego tamborka i spokojnie przymocowany nie obciąża ni jego ani ręki. Natomiast lupa na ramieniu- cóż....coś mi się wydaje, że jest to moja przyszłość :))

      Usuń
  15. super recenzja
    ja już od jakiegoś czasu myślę nad lupą bo lubię hafty o małych krzyżykach na drobnych tkaninach. Jakoś tak mam. Myślałam o tej dużej stojącej ale brak miejsca i funduszy skutecznie mnie zniechęcał. Tej małej bałam się, że nie spełni swojej roli dlatego jeszcze raz dziękuję za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo Fajnie, że zrecenzowałaś nam tę lupko lampkę. Sądzę, że za jakiś czas bardzo mi się taka przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę, się, że się post się komuś przydał :))

      Usuń
  17. Fajna recenzja -zwłaszcza,że zamówiłam sobie tą lampkę z lupą i czekam na paczuszkę pełma obaw. Uspokoiłaś mnie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo...to daj znać jak Twoje wrażenia! :)) Jestem bardzo ciekawa :)

      Usuń
  18. Wprawdzie nie wyszywam zbyt dużo, ale nie wyobrażam sobie pracy bez tej lupy i światełka jednocześnie, bez niej xxx dobrze widzę tylko gdy słońce pada na pracę, jestem od niej uzależniona i żeby nie kupować coraz to nowych baterii wymieniłam je na akumulatorki. Widziałam również te lupki z większym szkiełkiem oraz bez światełka. To prawda, że trzeba ustawić szkiełko pod odpowiednim kątem i dopasować odległość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mangosiu, bardzo dziękuję za komentarz i odwiedziny! Bardzo cenna uwaga dotycząca akumulatorków :) I cieszę się, że moje odczucia nie są jedynymi:))

      Usuń

Bardzo dziękuję za każde słówko :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...