Fee Bleue # 1

Kochane, bardzo dziękuję za komentarze pod anemonami. Ciepło na serduchu mi się zrobiło, że jeszcze zaglądacie, tym bardziej, że czas jakiś mnie nie było ani tutaj, ani na waszych blogach. Dziękuję! 
Cieszę się, że zdjęcia Wam przypadły do gustu. Z racji braku czasu powstają one spontanicznie w jednym miejscu- drewnianej altanie na wsi :) Całe szczęście dookoła jest mnóstwo łąk, pól i las, które właśnie dostarczają mi inspiracji. No i jeszcze prawie stuletni, dębowy stół, który widać na zdjęciach poniżej :)

Ostatnio otwarłam moją szufladę z zaczętymi haftami...no cóż. Nigdy nie miałam rozpoczętych więcej niż dwóch haftów....tymczasem okazało się, że jest ich znacznie więcej :o 
To przez ten szał, który mnie ogarnął, kiedy byłam w ciąży. Haftowałabym najchętniej 8 obrazków na raz. Postanowiłam więc, raz na jakiś czas powracać do tych rozpoczętych prac. I tak na pierwszy ogień wyciągnęłam Fee Bleue. Wzór, który opracowała Валерия Касинская na podstawie ilustracji J.B. Monge. 

Zdjęcia jakości średniej, bo robiłam je telefonem.





Przepiękny obrazek, który w dwóch wersjach kolorystycznych można również podglądnąć TU. Ja zdecydowałam się na haft wg oryginalnej rozpiski autorki. 
Na tę chwilę prawie cała sukienka zrobiona, zostało drugie tyle, czyli skrzydła :) Ale ponieważ wzór posiadam w kiepskiej jakości, to do tych skrzydeł nie bardzo mi spieszno. Mam jednak nadzieję do końca wakacji skończyć tą Piękność. 
Tymczasem korzystajcie z uroków lata! :)

Uściski! 

Pichet aux anemones # Koniec

Bardzo serdecznie chciałabym Wam podziękować za wszystkie gratulacje i życzenia zdrówka dla moich pociech. Zdrówko właśnie jest dla mnie najważniejsze. Wszystko inne zawsze się jakoś układa.

Na początku lipca minął rok od postawienia pierwszych krzyżyków w obrazku anemonów.
Uff...
Melduje, że praca skończona i oprawiona :)





Haft sam w sobie trudny nie był, dziergało się go przyjemnie. Jak to u V. Enginger kombinacji zbędnych nie było, konturów niewiele. 

Kilka zbliżeń na krzyżyki.




Podobnie jak w przypadku innych prac i tutaj w trakcie haftowania zrodziła się moja wizja co do oprawy haftu. I muszę się przyznać, że tylko ja byłam entuzjastycznie nastawiona do pomysłu z czerwoną, delikatnie postarzoną drewnianą ramą. Nawet mój Mąż kochany, któremu zawsze podobają się moje pomysły- miał pewne wątpliwości :)
Cieszę się, że zaryzykowałam. Taka wersja oprawy będzie idealnie pasować do miejsca, w którym ma zawisnąć :)
Ramę  z surowego drewna najpierw potraktowałam woskiem, później pomalowałam na kolor malinowy, który wyszedł z połączenia białej farby z czerwonym pigmentem. Po wyschnięciu przetarłam tu i ówdzie i oto jest :)





Mam nadzieję, że i Wam całość pracy przypadnie do gustu :)

Dane techniczne:
płótno: linda 27 ct kolor kość słoniowa
mulina: Dmc wg rozpiski
krzyżyki:haft dwoma pasmami muliny
kontury: jedno pasmo muliny
rama: drewniana baza, 200 ml białej śnieżki, dwie buteleczki czerwonego pigmentu, świeczka
wymiar haftu 35 x 44 cm
wzór autorstwa V.Enginger


Póki co na razie z nowymi większymi projektami nie ruszam. Wciąż w szufladzie leżą niedokończone skrzaty od Nimue i jeszcze jedna elfica. Ale na tamborku jeśli tylko wieczorkiem pojawia się wolna chwila, królują drobne hafciki, o których niebawem :)

P.S. Czy ktoś wie, gdzie, u kogo mogłabym zamówić zrobienie jakiegoś fajnego podpisu na zdjęcia ? (nie wiem jak to profesjonalnie się nazywa, znak wodny?) Będę wdzięczna za jakiś namiar :) Z góry dziękuję!

Uściski!

DZIĘKUJĘ!

10 tygodni i dwa dni minęły od ostatniego mojego słowa tutaj.  Dwa dni później powitałam na świecie drugiego Syna - Tomcia :)  
O tym, że z Niego dziewiąty Cud Świata ( ósmym jest mój pierworodny Syn Piotruś) rozpisywać się nie będę ;) 
Pomału się układamy, dzień jest dniem a noc nocą :) Dzięki temu od kilku dni wieczorami znów macham igłą :) Piękne uczucie ;) Zwłaszcza, że ku końcowi ma się mój obrazek z anemonami.

Ale dzisiaj post, w którym chciałabym bardzo, bardzo podziękować dwóm niesamowitym osóbkom z blogosfery, które zrobiły mi niesamowite niespodzianki.

Kilka dni po narodzinach Tomka zupełnie dla mnie niespodziewanie dostałam paczuszkę od Ani Jacewicz. Po otwarciu szczęka mi opadła, a wzruszenie dopadło, bo oprócz pięknych życzeń z gratulacjami i listu, w paczuszce znalazły się podarki dla całej rodzinki: cudnej urody ręczniczek dla Tomcia z wyhaftowanym imieniem, dla Piotrusia kolorowanka z kredkami, dla rodziców czekolada no i przepiękna kartka. Ania zadbała o szczegóły zarówno przy wykonaniu ręczniczka jak i kartki. 
Cudami tymi chwalę się poniżej :)
Zdjęcie kredek i kolorowanki możliwe było tylko i wyłącznie w pakiecie z modelem :)




 Aniu, jeszcze raz bardzo bardzo dziękujemy!

Natomiast prawie miesiąc temu, moja szczęka opadła po raz kolejny i w obliczu takiej dobroci dziewcząt, do tej pory wciąż leży :)
"Do pieca" bowiem dołożyła Anna Maria S., która zrobiła mi totalną mega niespodziankę z okazji moich urodzin :))
Naprawdę byłam w ciężkim szoku, ponieważ również tym razem zupełnie niczego nie podejrzewałam.
Ania również poszalała i w paczuszce znalazłam przepiękną kartkę z monogramem najnowszego wzoru autorstwa V.Enginger, oczywiście przepięknie wykończoną, len Belfast w kolorze, którego nigdy w rękach nie miałam, mulinki i czekoladę (Aniu-niestety na zdjęciu brak, bo została skonsumowana przez 3 latka:)). Jeśli chodzi o muliny to oprócz 3 kolorów DMC znalazłam jeszcze jedwabną mulinę od Niny, rarytasik, którego również wcześniej na oczy nie widziałam i nie macałam :) I te dobra prezentuję poniżej




U góry łapcia nieodzownego pomocnika Piotrusia :)

Anula kochana! Bardzo, bardzo dziękuję! 

Muszę jeszcze nadmienić, że jestem pod wielkim wrażeniem tych podarków, tym bardziej, że dziewczyny kartki przepięknie wykończyły, hafty na nich idealne no i kolorystycznie wszystko dopasowane...no miód na moje serce.
♥
DZIĘKUJĘ! 

***

Jak można się domyślać u mnie hafciarsko marnie :) Kończę pomalutku wyszywać anemony zaczęte rok temu i już niebawem mam nadzieję je pokazać. Pochwalę się również szatką do Chrztu jaką zrobiłam Tomciowi. Ale to jak czas pozwoli :)

Mało a właściwie w ogóle nie ma mnie również w komentarzach Waszych postów, za co przepraszam. Wynika to z tego, że z braku czasu prawie w ogóle nie odpalam komputera. Wasze cudne prace podglądam najczęściej podczas nocnych karmień przez telefon. Taki czas.. Wybaczcie...

Tymczasem slę
Uściski! 


Gnome Shoemaker # KONIEC

Kochane!
Dzisiaj na wstępie chcę bardzo bardzo serdecznie podziękować za piękne komentarze dotyczące tulipanów i ramy. Jest mi niezmiernie miło czytać te piękne słowa. Dziękuję! 

Tymczasem, gnom szewc doczekał się finału. "Pierdyliony" konturów w kilku kolorach niemal mnie wykończyły. Tak jak wspomniałam poprzednio, projektantki tych wzorów trochę przesadzają z ilością łączeń mulin, ich odcieni, no i backstich'y. Na szczęście jeśli chodzi o efekt końcowy- nie rozczarowałam się, więc było warto. Ale to raczej ostatni raz z Lena Lawson Needleart. 





Szewc oprawy jeszcze się nie doczekał. Póki co będzie czekał w szufladzie, razem z kumplami na czas, w którym będziemy właścicielami większej ilości ścian ;) 

Pisząc o kumplach mam na myśli Gnoma ze ślimakiem (klik) oraz wytwornego Pana Mucha (klik). Zabrałam chłopaków razem z szewcem do lasu i trochę ich odświeżyłam :)




A tak się ma cała trójka:


Fajni są :)
I na koniec mój niezawodny pomocnik w sesjach: 


Dane techniczne:
-len Belfast 32 ct, kolor naturalny
-mulina DMC wg legendy-  prawie 60 symboli wraz z kombinacjami (!!??)
-haft dwoma pasmami muliny, co dwie nitki osnowy
-kontury jednym pasmem muliny
-wymiary haftu 20 cm x 17 cm
wzór na podstawie ilustracji rysownika Pascal'a Moguerou


I migawka z tego co znalazłam na polanie.


***

Uściski!

Tulipe Apricot Foxx by Véronique Enginger # KONIEC

Dzisiaj zapraszam na prezentację gotowego i oprawionego tulipana. 
Spojrzałam rok wstecz i okazało się, że właśnie rok temu prezentowałam w tym miejscu różę zielnikową :) Na dodatek w podobnej scenerii i identycznej niemal oprawie :) Nie było to zamierzone, ale fajnie wyszło. Może kolejną zielnikowa kartę popełnię za rok... ? :)




Rama to ponownie moja radosna twórczość :) Tzn, surowa drewniana rama zakupiona w sklepie malarskim, pomalowana najpierw na ciemny brąz, potem posmarowana świeczką i nałożona kolejna warstwa farby w kolorze delikatnego, brudnego różu. (taki kolor mi akurat wyszedł przez przypadek po zmieszaniu białej farby i brązowego pigmentu). Na koniec drapak kuchenny i przecieranie. Efekt zamierzony uzyskany, więc sumienie spokojne ;)





Dane techniczne:
-len obrazkowy 30 ct, kolor 32 piaskowy
-mulina DMC wg legendy-  19 kolorów
-haft i kontury dwoma i jednym pasmem muliny
-krzyżyki i półkrzyżyki
wymiary haftu 30cm x 30 cm
Projektantka wzoru Veronique Enginger- seria zielnikowa

I jeszcze parę zdjęć



A tulipany dedykuję największej miłośnicy tych kwiatów wśród blogowych koleżanek: Promykowi :)

***
Gnoma szewca skończyłam wczoraj :) Nie wiem jednak kiedy uda mi się go pokazać. Mam nadzieję, że niedługo.

Uściski! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...