Nadszedł czas aby w końcu wysłać swoje zdjęcie na konkurs, który organizuje u siebie
Chaga.
Uwielbiam robić zdjęcia w naszych cudnych okolicznościach przyrody. Niestety ostatnio pogoda nas nie rozpieszczała, a wcześniej z kolei nie było czego pokazać. Hafciarsko wciąż u mnie kwiaty (tutaj nie chcę już przynudzać i obrazek pokażę już skończony), a w między czasie kulki szydełkowe, czyli potencjalne bombki na choinkę :)
Dzisiaj korzystając z wolnego dnia i całkiem ładnej pogody zabrałam Dzidziusia i kolorowe kulki do wielickiego parku.
Poniżej to co udało nam się pstryknąć.
Kiedy nareszcie zawiesiłam kulki - co ze względu na mojego Małego Pomocnika nie było łatwe- miałam dosłownie 30 sekund aby zrobić im zdjęcie :)
Po tym czasie Piotrusia rączki już łapały kolorowe zabawki... :)
...i po czerwonej kulce...
...i całej reszcie :)
Satysfakcjonującego zdjęcia nie zrobiłam, próbowałam więc nadal:)
Ale i tutaj łapcie Synka były szybsze...
..i znów capnął kuleczki :)
Oddać ich już nie chciał :)
A poniżej jeszcze zdjęcie skrawka jednego z wielickich parków.
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca....;)
Ja natomiast wciąż myślę, które zdjęcie wybrać; któreś z powyższych, czy mojego Pomocnika z Elficzką (
klik)..?:)
No nic, mam czas do jutra do północy :)
Uściski! :)
A dzisiaj będzie tutaj wielobranżowo :) A to za sprawą tytułowego małego zestawu upominkowego jaki przygotowałam dla bliskich mi osób mieszkających w Szwecji.
Wielobranżowo, bo oprócz haftów prezentuję również moje twory szyciowe i szydełkowe. A właściwie moje kolejne próby nauki szycia i szydełkowania :)
Kolorystyka zestawu nie jest przypadkowa. To właśnie takie kolory dominują w chwili obecnej w domostwie przyjaciół.
A co w zestawie? Zaczęło się od podkładek, które wykonałam do drewnianego domku, a które spodobały się również w Szwecji ;) Tym razem również użyłam lnianego sznurka, ale w kolorze kremowym.
Potem postanowiłam uszyć dwa woreczki na wzór
woreczka myśliwskiego. Na jednym powieliłam wzór poroża a na drugim zwierzęcą łapkę.
Wyhaftowałam również obrazek labradora, jako że w domostwie wspomnianym oprócz rodziców i dwójki chłopców mieszka również brązowa Labradorka :)
No i na koniec szydełkowe kulki!
Bardzo chciałam tej jesieni nauczyć się robić kolorowe szydełkowe żołędzie. Ale najpierw musiałam przyswoić wiedzę z dodawania i odejmowania oczek, co dobrze ćwiczy się na przykładzie kulki :)
Do perfekcji w wykonaniu kulek mi baaardzo daleko a żołędzi tej jesieni nie zrobię na pewno- no prędzej na kolejną o ile zacznę już teraz ;) Ale być może kilka szydełkowych bombek na choinkę się uda wydziergać :)
Do jednego woreczka włożyłam odrobinę lawendy.
Muszę napisać, że szydełkowanie dość mocno mnie wciągnęło, ale jednak krzyżykowanie to numer jeden :)
Wracam zatem do mojego bukietu dla Rodziców.
Uściski! :)
No i mówiłam, że długo nie wytrzymam bez leśnych stworzeń :)
Pod krzaczkami taką panieneczkę znalazłam ;)
Kwiaty dla Rodziców dopominają się o dokończenie, ale ja musiałam wypróbować płótno Newcastle 40 ct. :) (Każda wymówka jest dobra :) )
Płótno to zakupiłam kilka miesięcy temu i czekało na swój moment. Generalnie chcę na nim wyszyć projekt, który porzuciłam kilkanaście miesięcy temu, ale ponieważ rozmiar 40 ct to nie lada wyzwanie dla oczu, postanowiłam wyszyć na próbę coś malutkiego.
"Czarodziejski flet" spasował mi idealnie! Wyszło maleństwo.
Haftowałam już na płótnie 32 i 35 więc ta 40 - stka nie jest szczególnie uciążliwa dla oczu. Zresztą i tak wyszywam z lupką przytwierdzoną do tamborka- bez niej już ani rusz :)
Zatem niebawem mam nadzieję pochwalić się postępami z mojej "Starej-nowej" robótki :)
len Newcastle 40 ct, kolor beżowy
mulina DMC
haft co 2 nitki płótna, jednym pasmem muliny
kontury 1 nitką muliny
wymiary: 9 cm x 12 cm
zawieszka: czterolistna koniczynka
producent: NeoCraft
***
A na koniec jeszcze pokażę jakiego to pomocnika miałam na dzisiejszym spacerze, kiedy to usiłowałam Elficzce zrobić zdjęcie:) Jak widać powyżej szału nie ma jeśli chodzi o sesję, ale Piotruś za to miał zajęcie i za nic w świecie obrazka oddać nie chciał. Biegał z nim po parku i szukał odpowiedniego miejsca. Ostatecznie po negocjacjach- w zamian za dorodne kasztany zgodził się aby obrazek wrócił z nami z powrotem do domu :)
Uściski!
Dobry wieczór!
Dzisiaj nie będzie kolorowo i pastelowo. Będzie brązowo i zielono. A to za sprawą woreczka jaki uszyłam (!?) na życzenie pewnego Pana Myśliwego. Woreczek ma chować drobiazgi przeznaczone do czyszczenia broni.
Jako więc, że właścicielem ma być myśliwy, dyskusji co do kolorów nie było :)
Na woreczku wyhaftowałam poroże.
A ponieważ kanwy w kolorze zgniłej zieleni nie znalazłam, pokusiłam się o haft na materiale bawełnianym, przy użyciu kanwy rozpuszczalnej. Patent fajny, ale krzyżyki w moim wykonaniu tutaj ładniutkie nie wyszły. Oczka w kanwie, (podobno 14 stce) za duże były, ja użyłam 2 nitek i być może stąd nierówności. Niemniej jednak jako całość haft na woreczku prezentuje się całkiem ;)
Woreczek u góry ściągany troczkami skórzanymi - a jakże- i uszyty nićmi w kolorze tychże troczków :)
***
Z kolei moich kwiatów przybywa. Ale ponieważ u mnie musowo w paradę wchodzą przerywniki bukiet powstaje powolutku :) Po wyszyciu woreczka zabrałam się znów za niego, ale już czuję, że niebawem odłożę go ponownie na maluśką chwilkę....Zatęskniło mi się za elfami...:)
Uściski!
No to podaję dalej w takim razie :)
Z małym opóźnieniem, ale i ja ładowałam baterie będąc na urlopie :) Muszę się przyznać, że mimo iż wzięłam ze sobą robótkę, to ani jednego krzyżyka nie postawiłam! Nie wiem doprawdy jak to możliwe ale jednak :) Nadrobiłam za to kilka pozycji książkowych, czego nie robiłam od ponad roku! (Jak do tej pory tylko audiobooki).
Ale wracając do tematu.
Do zabawy zgłosiło się 10 kobietek- bardzo Wam dziękuję!
Do pomocy w losowaniu najprawdziwszym zatrudniłam mój osobisty Pępek Świata, czyli Piotrusia :)
I tak kolejno przebiegały etapy losowania:
Promyczku, zatem w okolicach Świąt Bożego Narodzenia wypatruj listonosza :) *
Do tego czasu jeszcze się z Tobą skontaktuję :)
*Update: 6 miesięcy od momentu ukazanie się tego postu to jednak okolice marca a nie grudnia :))) Grunt to być dobrym matematykiem ;)
***
Jak wielu z Was i na mnie po urlopie w skrzynce czekała niespodzianka w postaci gazetki Twórcze Inspiracje. Bardzo dziękuję Wydawcy.
Jednak jako całość gazetka nie bardzo do mnie przemawia. Zdecydowanie wolę prasę w stylu Creation Point de Croix. Zarówno jeśli chodzi o wzorki jak i formę (układ, papier, reklamy itp).
W gazetce oprócz fajnego pomysłu z haftowanymi espadrylami i wzorkami łowickimi nie pojawiło się nic co by mnie zainspirowało.
Może doczekamy kiedyś czasów, kiedy pojawi się w Polsce gazetka z bajkowymi, elfimi wzorami na pięknym kredowym papierze? :)
Chaga pomyśl o zmianie branży ;)
Uściski!