Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft w użyciu. Pokaż wszystkie posty

Motylek

Zimno, ponuro za oknem, wietrznie. W zasadzie to dobrze, bo przymrozki wytępią choć trochę bakterii; ponuro, więc można bez wyrzutów sumienia usiąść w fotelu z książką czy robótką w czasie kiedy wiatr rozwiewa małopolski smog :)
Mnie dzisiaj przypomniało się lato i późna jesień. Ta kolorowa, która w tym roku rozpieściła nas temperaturami. W sierpniu wyszarpując odrobiny wolnego czasu, z powodu olbrzymiej tęsknoty za krzyżykami postanowiłam popełnić maleńki hafcik i ozdobić nim jesienno-wiosenną kurtkę. Jak w sierpniu zaczęłam- tak w październiku skończyłam :) Pracę pokazywałam na Facebook'u i na Instragramie już jakiś czas temu, ale w ramach postanowienia, że postaram się nie zaniedbywać bloga pokazuję i tutaj. Zapraszam więc na złoto-zielone kadry z początku października.
Wzór to fragment większego wzoru znalezionego w Internecie.
 Uściski ciepłe!

Cats Willow, czyli bazie kotki

Nie mam zielonego pojęcia jakim cudem na kalendarzu pokazuje się miesiąc marzec. I to już w całkiem zaawansowanej postaci. Totalnie nie wiem. Ostatnie tygodnie mi przemknęły. Mam nadzieję, że powoli się wybudzam z tego zimowego marazmu. Wiosna, krótsze wieczory, mniej snu, ale i energia, kolory, życie, wietrzyk, spacery i piękne zapachy niezmącone smrodliwym smogiem.. Czekam. I cieszę się, że to już.
Bazie kotki to wzór, którego szukałam ponad rok. Nie chodzi konkretnie o ten wzór, ale o wzór pasujący na zakładkę, dla kolejnego mola książkowego w rodzinie, na dodatek matki wszystkich zwierząt ;)
Kiedy na niego trafiłam kilka tygodni temu, wiedziałam, że to jest to. Problem pojawił się, gdy uświadomiłam sobie, że moje drewienka zakładkowe mają długość 15 cm a kotki 187 krzyżyków. Zaczęłam więc liczyć, dopasowywać, kombinować. I z tego kombinowania wyszło, że wzór wyhaftowałam na płótnie Lugana 25, jedną nitką, co jedną osnowę płótna. Są dziewczęta, które z powodzeniem wyszywają spore obrazki w ten sposób i wychodzi im to pięknie.  Ja jednak nie polubiłam się z tym materiałem. Pewnie to kwestia kiepskiego wzroku mego :) Niemniej jednak udało się, ale pozostała kwestia drewienka. Nigdzie nie mogłam znaleźć takiego o odpowiedniej długości. Z pomocą przyszedł mi stacjonarny sklep w Krakowie, w którym kupuję kulki drewniane. Wysłałam zapytanie, czy mogą zrobić takie na wymiar i bez problemu. Drewienko 6 x 20 cm za całe 1,5 PLN :) Link do sklepu tu.
I tak bazie kotki cieszą oko Teściowej :)


Dane techniczne:
-płótno Lugana 25 ct, kolor marmurkowy beż
- haft jedną nitką, co jedną osnowę
-mulina DMC
-drewienko sklejka 6x20 cm, pomalowana impregnatem w kolorze ciemny orzech
- kulki drewniane, również wymalowane
-bawełniany sznurek
- haft znaleziony na Vk

Cieszmy się nadchodzącą wiosną!
A z okazji naszego dzisiejszego święta, wszystkim nam życzę samych cudowności! :))
Uściski! :)

Motyl

Orkan Grześ ostatnio tak poszalał, że zmiótł z drzew prawie wszystkie liście. Żal mi się zrobiło, bo o ile jesiennych temperatur i słot nie lubię, o tyle kolory bardzo. Widząc tak ogołocone gałęzie uświadomiłam sobie, że zima się zbliża i jeszcze bardziej zachciało mi się wpełznąć pod kołderkę i przeczekać do marca. No...do lutego ewentualnie :) 
Chcąc zatrzymać odrobinę jesiennych kolorów sięgnęłam po wzór, który zachomikowany miałam już od dawna. Wiedziałam, że wykorzystam go na zakupioną kilka lat temu (!?) drewnianą podkładkę pod notes/karteczki. Motyw pięknego motyla zmieścił się tak akurat :)
Górę drewnianej deseczki okleiłam lnem kupionym w markecie, dół deseczki kawałkiem bawełny w kratkę, jako ozdobniki wykorzystałam resztki sznurka jutowego i rzemyka, tył natomiast zakryłam podklejając go szarym papierem. Motyw motyla wyhaftowanego na lnie Belfast przykleiłam do cienkiej tekturki a tą taśmą dwustronną do deseczki. Uff :)szczegóły techniczne:
drewniana podkładka
len naturalny z marketu
bawełna
resztki sznurka i rzemienia
klej, szary papier
wymiary: 30x15 cm
haft: len Belfast 32, kolor naturalny, nici DMC
darmowy wzór zaprojektowany i udostępniony przez Katerinę Seryogina
wymiary haftu: 11x12 cm

Natomiast robiąc po raz drugi taka zakładkę, wiem, że podkradnę pomysł Justynie-Promykowi, która nie dalej jak wczoraj również zaprezentowała wykonaną przez siebie podkładkę :) Do przymocowania poszczególnych części wykorzystała...magnes! Tak proste a tak funkcjonalne! Ja użyłam kleju i gwoździka :D

A korzystając z fajnego tematu wyzwania w Szufladzie, dorzucam się i ja :)
Zabawa kolorem- wyzwanie w szufladzie

Uściski! :)

Letnie zakładki

Nie może być tak, że szewc bez butów chodzi....  prawda ? No to nie pasuje również, aby haftująca dziewczyna, która na swoim koncie ma kilka własnoręcznie zrobionych zakładek, sama takiej nie posiadała. Toż to nie przystoi i zły przykład daje ;) Zamarzyłam więc dla siebie zakładki w wersji letniej. Perypetii z wyborem wzoru miałam mnóstwo, bo chodziło o to, aby haft umocować na drewienku o określonych wymiarach. W końcu zrobiłam dwie wersje :) Obydwie baaardzo mi się podobają :) 
Napis na niej głosi: good vibes only, czyli tylko dobre wibracje :)
Druga z zakładek zdecydowanie w cieplejszych kolorach.
A ponieważ rzadko zdarza mi się czytać dwie książki na raz, to zakładkę z mimozą zostawiłam sobie, a tę z przesłaniem pozytywnych emocji podarowałam. Mam nadzieję, że będzie służyć :)

Bardzo przepraszam za jakość zdjęć. Robione telefonem. To kolejny raz, kiedy zbieram się z klamotami, żeby jakieś zdjęcia zrobić i finalnie okazuje się na miejscu, że albo aparatu nie wzięłam, albo karty, albo bateria wyczerpana...
***
Mały Książę zachwycony pięknymi słowami. Dziękuję! :)
Mam również ogłoszenie. Kojarzycie wisiorek ze zdjęć w poprzednim poście? Ten z angielskim cytatem z Małego Księcia? Przez zupełny przypadek (tak to jest jak się nie czyta całego ogłoszenia sprzedaży), stałam się właścicielką 3 takich samych wisiorków. Jeśli więc, któraś z Was lubi takie ozdoby (uprzedzam, że żadne to szlachetne metale) i chciałaby takie cudo to niech da znać w komentarzu. Oddam 2 za darmo. :)

Uściski!

Błękity

Kochane dziewczyny! Serdecznie dziękuję za te piękne słowa pod notatką o listku paproci :) ....nie wiem w zasadzie co napisać, bo nie spodziewałam się tak pozytywnego odbioru koszulki prezentowanej na żywym organizmie :) Bardzo chciałam nadać zdjęciom odrobinę magii i tajemniczości, ale zważywszy na okoliczności jakie miały miejsce podczas robienia zdjęć (atakujące komary,  zniecierpliwiony mąż opędzający się od strzyżaków, moi synowie dookoła, mający zupełnie odmienną wizję aranżacji, tego gdzie co ma stać i wyjadający jeżynki z kubeczka,...) no nie sądziłam, że się to uda. A jednak.. :)
A dzisiaj błękity.
Bigiel czyli zapięcie do portfelika kupiłam szmat czasu temu. Kompletnie o nim zapomniałam. Do czasu kiedy Anna Maria S zaprezentowała kilka wyhaftowanych, własnoręcznie uszytych portmonetek - tutaj przykładowa <klik. Zainspirowana jej pracami, kilka tygodni temu spróbowałam i ja swoich sił :)
Z jednej strony portfelika znalazł się haft z kluczem, a z z drugiej wstawka z maleńkimi heksagonami. 
Pozostając w temacie kluczy, dorzuciłam zawieszkę kluczyka, co widać na zdjęciach. Potem ją ściągnęłam, bo po pierwsze stwierdziłam, że co za dużo to niezdrowo, po drugie przeszkadzała mi w zamykaniu.
Do środka wszyłam podszewkę w kolorach pasujących do całości- niebieską łączkę. 
Wyszło troszkę krzywo, tu i ówdzie pasowałoby poprawić, ale ponieważ to moja pierwsza praca z biglem, to nie kłócę się ze sobą :) Po prostu następnym razem bardziej się przyłożę. Bo moja wyobraźnia podpowiada mi przepiękną, własnoręcznie zrobioną i ozdobioną haftem torebkę typu listonoszka...

Uściski! :)

Paprotka

Uwielbiam zapach lasu, działa uspokajająco, kojąco i relaksująco. Kilka godzin w wolny weekend w lesie pozwala odetchnąć po tygodniu szaleństwa, biegu... 
Kilka lat temu kupiłam arkusz kanwy rozpuszczalnej. Kawałeczek zużyłam do wyhaftowania motywu poroża na woreczku myśliwskim <- klik
 Natomiast nie miałam pomysłu jak wykorzystać resztę. Ostatnio robiłam przegląd szafy i trafiłam na biały t-shirt. Smutny taki, wyciągnięty tu i tam, ciut za duży. Postanowiłam go ożywić. I tak powstała nowa, leśna wersja podkoszulka. 
Motyw listka paprotki znaleziony w sieci. Wielkość haftu to 13x6 cm. Taki akurat. Chociaż gdybym była cierpliwa i miała więcej czasu to wyhaftowałabym jeszcze jeden albo dwa takie listki na tej koszulce, bo miejsca sporo ;) 
Podoba mi się to nowe wdzianko :)
***
Cieszę się, że mogłam się tu dzisiaj zjawić :)

Uściski!

Muminkowa zakładka- Włóczykij

Tak mnie dziewczyny połechtałyście bardzo komentarzami pod zakładką z sówką, że aż mnie zatkało. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Teściu to gościu oszczędny w słowach, ale w oczach widziałam, że jest zachwycony :D
Dlatego idąc za ciosem pokazuję również kolejną pracę, która powstała nie tak dawno. Tym razem z Włóczykijem. Dla  mojej szwagierki, takiego Włóczykija, co świat lubi zwiedzać :) 



Prosząc o wyhaftowanie zakładki ponad rok temu (!!??) prosiła o wzór z kotkiem. Ale ja postanowiłam zakładkę trochę bardziej spersonalizować i z efektu jestem zadowolona.  Szwagierka również :D
Haft podobnie jak ten z sówką został przyklejony do sklejki, dodałam kuleczki drewniane i jedną nawet "obszydełkowałam" :)



Jak widać zdjęcia robione jakiś czas temu, kiedy to na naszych polach królowała i pięknie żółciła się nawłoć. 

Kolejna zakładka to zakładka z Tatą Muminka :) Ale jej muszę dopiero zdjęcia zrobić :D

Mam nadzieję, że wykorzystaliście dzisiejszą piękną pogodę na relax ? :)



Uściski! 

Ohh Owl! Czyli zakładka z sową

Ci, którzy śledzą mój profil w aplikacji Instagram wiedzą, że ostatnimi czasy udało mi się stworzyć pare zakładek. Chciałabym je i tutaj pokazać. Póki co zaczynam od stworzonej ostatnio - takiej z sówką.



Zakładka dla bardzo wymagającego mola książkowego- mojego Teścia :) Zamówienie na nią dostałam już kilka miesięcy temu. Wymyślił sobie sowę. Ale ciężko mi było znaleźć jakiś fajny, pasujący do poważnego faceta wzór. Aż trafiłam w sieci na projekt tej oto sówki zaczarowanej w piórko. Nie wahałam się długo z kupnem, tym bardziej, że cena zachęcała (pakiet 17 wzorów na zakładki kosztował 7 dolarów).




Sówkę wyhaftowałam na lnie Belfast 32 ct. Naklejona została na drewienko wielkości 20 x 5 cm. Idealnie pasuje do książki :) 
Mam nadzieję, że Teściowi się spodoba ;)

***
Dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące kursu. Dzisiaj jak ujarzmię chłopaków postaram się na nie odpowiedzieć. Póki co pracuję również nad drugą częścią kursiku, więc w razie czego czekam jeszcze na sugestie :)

Uściski! 

Haftowana szatka do Chrztu

No to czas zaprezentować kolejny twór...rychło w czas, bo powstał tuż po narodzinach Tomcia, a więc prawie 5 miesięcy temu :) 
Chodzi o szatkę do Chrztu Świętego.


Podobnie jak w przypadku szatki dla Piotrusia --> klik wykorzystałam jeden z delikatnych wzorków V. Enginger przeznaczonych na tę okazję. Tym razem jednak pomieszałam dwa wzory.




Szatkę haftowałam na lnie Belfast w kolorze kości słoniowej. Tył podszyłam bawełną w identycznym kolorze a całość wykończyłam koronką :)

A tak wyglądają szatki Rodzeństwa :)


***
Hafciarsko u mnie pomalutku. Ostatnio wolne chwile zajmowało mi dzierganie na szydełku gryzaków...tak tak :) Tomciowi z dzióbka leci jak z niezakręconego kraniku, a rączkę to najchętniej z łokciem włożyłby do buźki. Znak to, że zęby na horyzoncie :) 
Oznacza to również kiepski sen w nocy oraz praktycznie zero drzemek w dzień :) Także tego....
Zrobiłam mu więc gryzaki. Zresztą nie tylko jemu, ale o tym następnym razem :)

Dziękuję, że wciąż zaglądacie.
Uściski!

Podróżny worek na robótki

 Ciepełko i lato zbliżają się wielkimi krokami. To czas wyjazdów poza miasto. Ja bardzo często wyjeżdżając gdziekolwiek, na wszelki wypadek (czytaj: na wypadek ewentualnej wolnej chwili ;)) zabierałam ze sobą jakąś robótkę. Pakowałam ją najczęściej do...reklamówki  :D Ani praktyczne ani estetyczne to nie było, więc jakiś czas temu postanowiłam uszyć sobie taki podróżny, robótkowy woreczek.  :) Powstawał on dość długo, ale w końcu jest :)





Worek jest ozdobiony z dwóch stron. Na jednej umieściłam aplikację z haftem krzyżykowym, na drugiej zaś stronie przyszyłam kieszeń.


Do środka wszyłam podwójną kieszeń na nożyczki. Podwójna aby przypadkiem dziurki nie powstały.



Zamknięcie to typowy tunel, do którego wciągnęłam gruby rzemień zaciskany ozdobnym guzikiem.
Na worku doszyłam również drewnianą zawieszkę. Więc jest "na bogato" ;p



Woreczek jest właściwie workiem, bo ma całkiem spore rozmiary. Chodziło mi o to, aby zmieściła się do niego tablica magnetyczna A4, której wraz ze znacznikiem używam oraz cała reszta hafciarskich pierdołek- nożyczki, mulina w puszeczce, tamborek itp :)  Albo na przykład włóczkowa robótka :)


Mimo ewidentnych nierówności w szyciu, asymetrii i innych błędów szyciowych jestem z tego worka bardzo zadowolona. Bez problemu mieści to co chciałam a i jego samego można spokojnie spakować do plecaka.

Na koniec odrobinę prywaty. Bo zdjęciem ubocznym sesji worka było jedno jedyne selfie brzuchowe jakie udało mi się zrobić. Więc pokazuję :)


Dziękuję tym, którzy dobrnęli do tego momentu :)

Mam również nadzieję, że częstotliwość moich wpisów na blogu Was nie znudziła jeszcze :) Ale wszystko to dlatego, że pewnie niebawem i robótki i bloga na kołku zawieszę. Mam nadzieję, że nie na długo oczywiście :)

Dane techniczne:
wymiary worka: 38 x 50cm
materiały: jeansowy materiał z wzorem serduszek, stare jeansowe spodnie, dwa zamki, gruby rzemień, dwa ozdobne guziki, drewniana zawieszka, aplikacja z haftem krzyżykowym
Haft:
wymiary aplikacji z haftem 18 x16 cm
materiał: len obrazkowy 35 ct Permin of Copenhagen, kolor ecru
haft jedną nitką przez dwie osnowy
wzór: Veronique Enginger z gazety DFEA
mulina: Dmc wg własnego uznania

***
Uściski! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...