Czekając na wiosnę # 2

Na dzisiejszym spacerze w lesie szukałam oznak wiosny. Przebiśniegów jeszcze nie znalazłam, ale niektóre drzewa i krzaczki już puszczają pączki, gdzieniegdzie przez szarość liści przebija zielona trawka. To już niedługo! :) 
Przy okazji spaceru wyprowadziłam moje robótki pierwszy raz w tym roku w plener :) Zapraszam do oglądania uszytych przeze mnie i Piotrusia zawieszek :) 






Tutaj widać jakie plecki dostały zawieszki. 







Dane techniczne:
-len Newcastle 40 ct, kolor naturalny jasny
-mulina DMC wg legendy
-haft jednym pasmem muliny
-wzór opracowany przez Madame Chantilly

***
Dziękuję za kciuki ! :) Muszę powiedzieć, że dzielnie się trzymam i jestem konsekwentna. Dziergam tulipana, a od samplera trzymam się z daleka :) Do marca :)

Uściski ciepłe ślę! 

Tulipe Apricot Foxx by Véronique Enginger # 1

Czyli drugi mój obrazek z serii zielnikowej. Materiały przygotowane miałam już jakiś czas temu i nawet parę krzyżyków postawionych. 
Ale jak wspominałam już, od pewnego czasu rozpoczętych prac na tamborkach mam kilka < O rany!>. Czas się sprężać, bo czasu wolnego niewiele zostało :)
Tym razem na ścianie obok żółtej róży powinien zawisnąć różowy tulipan. 

No to znów wiosennie! 


No to jeszcze wyjątkowego dnia Wam życzę! :)


Uściski!

Czekając na wiosnę

Czekam na Nią z utęsknieniem. Dla drugiego Syna, który końcem kwietnia ma przyjść na świat, dla końca cukrzycy ciążowej, która mnie tym razem dopadła i możliwości zjedzenia pączka popijanego posłodzoną kawą, na widok których wciąż dostaję ślinotoku :) Dla zieleni, dla kolorów, dla życiodajnej energii. Czekam grzecznie. W zasadzie już od października. Bo ja letnia dziewczyna jestem. Nie zimowa. I choćby nie wiem jak pięknie śnieżyło ja i tak tęsknię do ciepła :)
I czekając tak cierpliwie wyszywam wzorek autorstwa Madame Chantilly. Brakuje jeszcze jednego obrazka i pewnie powstaną zawieszki. Aby każdy kąt mieszkania przypominał, że to już niedługo... ! :)




***
Bardzo, bardzo pięknie dziękuję za komplementy dotyczące miechunek! Jedna z bardziej niezapowiedzianych, niezaplanowanych i bardzo szybko skończonych prac z efektem wow :) 

Uściski!

Cape Gooseberry # 3 Miechunkowy FINAŁ

Po Waszych cudownych komentarzach, nie miałam innej możliwości, jak tylko porzucić inne hafty, wrócić szybciutko do miechunek i prędzikiem je dokończyć. To dzięki Waszej motywacji wczoraj wieczorem postawiłam ostatni krzyżyk, w nocy wyprałam, wyprasowałam i przy tej cudownej dzisiejszej pogodzie (w Małopolsce raz hula wiatr, raz ciemne chmury, raz słoneczko) usiłując złapać pojawiające się i znikające promienie słońca zrobiłam kilka zdjęć.  Ale nie mogłam czekać na lepszą pogodę :) Tym bardziej, że w piątek udało mi się zakupić owoce miechunki:)

Zapraszam na finał miechunkowego szaleństwa. 






Okazało się, że razem z Anią decydując się na wyhaftowanie tego wzoru - pomimo rozpoczętych prac - narobiłyśmy sporego zamieszania. Bo nie tylko nam miechunki uderzyły do głowy! Ilość Waszych mega pozytywnych komentarzy, zarówno tutaj jak i w kilku grupach "fejsbukowych" przerosła nasze oczekiwania :D 
Jestem pewna, że niebawem również i na Waszych blogach będziemy mogły podziwiać ten piękny wzór w całkiem innych interpretacjach :)






Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie cudowne słowa i już teraz zapraszam do Ani, która niebawem zaprezentuje swoją pracę :)

Dane techniczne:
-len Belfast 32 ct, kolor naturalny jasny
-mulina DMC wg legendy- 36 kolorów
-haft i kontury dwoma i jednym pasmem muliny
-krzyżyki i półkrzyżyki
-wymiary haftu- 22 x 45 cm
-wzór opracowany przez firmę Golden Hands

Ściskam Was serdecznie!

Cape Gooseberry # 2 czyli miechunki

Z sukcesem mogę odtrąbić, że 2/3 pracy nad miechunkami za mną, a co za tym idzie najcięższa część już wyhaftowana! 



Moja towarzyszka w haftowaniu tych cudów Ania <--klik, ten etap od jakiegoś czasu miała za sobą. Poradziła mi wypicie wiadra melisy i zapewniła, że w dwa dni podobnie jak ona z kreseczkami się uwinę :) No cóż trwało to ciut dłużej u mnie...po tygodniu się udało ;p
Te pajęczynki to "pieron" nie lada, ale dzięki nim widoczny jest efekt trójwymiarowości. 





Do wyhaftowania w obrazku została mi jeszcze jedna miechunka, listki i "śnieżek" z sypiących się miechunek. 
Tymczasem wracam chwilowo do pieńka ptaszyska :)

Uściski!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...